czwartek, 29 marca 2018

I wouldn't be who I am, without you
I wouldn't sing the way I sing, without you [...]


Siedział naprzeciw, rzucając jej poirytowane spojrzenia. Sakura natomiast nie robiła sobie nic z jego stanu emocjonalnego, dzierżąc w reku elegancką filiżankę ze spodeczkiem. Oczywiście czarną, toć w końcu znajdowali się w pięknym lecz szaro-burym apartamencie ciemnowłosego.
 - No, to może powiedz, co cię sprowadza? - mruknął, walcząc ze swoim gniewem.
 - A, no wiesz - zaczęła niby od niechcenia. - Ogólnie to cie odwiedzić chciałam, jak tam dzieci, wredny sąsiad i żoneczka zapytać, he!
Ups, przegięłam...
- Sakura, no kurwa mać. Konkrety! Ja żyję z konkretów więc jak masz pieprzyć farmazony to się zamknij - wybuchnął, prawie wstając z ciemnej kanapy.
- Halo, przecież pytałeś! A tak serio, to gdzie ja mam się podziać, mój drogi? Narazić rodziców i siostrę, może przyjaciół na BAGNO, w które TY mnie wpakowałeś? To logiczne chyba, że rozbijam obóz w twoim pokoju gościnnym.
Zapadła bardzo krótka cisza, w której Uchiha opadł na skórzane poduszki. - AHA! I żeby było jasne, nie masz nic do gadania.
- Dobra.
Co? Co, co co? Sekundzia ja mu się wbijam na chatę, znaczy na apartament, a ten jak potulny baranek kilka chwil po tym jak zaczął do mnie klnąc się zgadza?
Upiła sporawy łyk swojej herbaty zanim to wszystko dotarło do jej głowy.
- Dobra - bąknęła nieco mniej pewnie niż właściciel jej nowego, chwilowego domu.

Dobra, co ty stary wyprawiasz? Zapytał sam siebie, siedząc w łazience i patrząc prosto w swoje odbicie. Ona się ciebie boi, a ty odpierdalasz manianę, zapraszasz ją do miejsca, w którym mieszkasz, jeszcze po drodze włóczysz się z nią po zrujnowanych podstawówkach. Pięknie, to co, kaftanik?
Miał szczerą ochotę roześmiać się, co nie zdarzało mu się zbyt często, w końcu to nie on był tym szurniętym. I ta reguła miała zastosowanie w każdym duecie. On i Itachi. On i Sasori. On i Haruno...

Zaklął szpetnie, zerkając na srebrny zegarek znajdujący się na jego lewym nadgarstku. Był wysoko postawiony, ale bez przesady, żeby urywać się z pracy na trzy godziny. W pośpiechu poprawił krawat i skierował swoje kroki prosto do drzwi wyjściowych.
- Klucze każe dorobić ci dzisiaj, na razie siedź na dupie. Nie wchodź do mojej sypialni ani gabinetu, a jak znasz zamknięte drzwi to nie próbuj ich otworzyć.
- Tak, tatku! - zanuciła, omiatając wzrokiem salon.

Zmarszczył gniewnie brwi, zadzierając głowę. Wpatrywał się w okno miejsca, w którym od niedawna znajdowała się Ona.
Będąc szczerym, był zły, a raczej poirytowany jej obecnością w tamtym miejscu. To znacznie utrudniało jego plany, a on nie lubił kiedy coś stawało na drodze do jego celu.
Chwilę później jakiś śpieszący się mężczyzna w drogim garniturze potrącił go, nieomal wywracając. Syknąwszy, zmierzył przybysza wrogim spojrzeniem jednocześnie uzmysławiając sobie, że czarnowłosy wychodził własnie z wieżowca, w którym obecnie przebywała jego była kobieta. Podążył za nim.

Nadęła policzki, przerzucając kolejny kanał. W telewizji leciało samo badziewne badziewie, a Sakura przestała dziwić się Temari, że nie ma kablówki. Wyrzucanie pieniędzy w błoto. Co mnie obchodzą półgłupki w Tokio Shore, nieprawdopodobna historia w Dlatego Ty? i przedstawienie japońskiej służby zdrowia w krzywym zwierciadle w Ambulatorium. Jedyne co mogłabym mieć to jakieś Animal Geographic. Nic więcej. Sapnęła pod nosem, zwlekając się z kanapy.
- Nie myszkuj, rób to, siamto, siedź na tyłku, nie otwieraj zamkniętych drzwi...- Przedrzeźniając Uchihe, Haruno podążyła do kuchni. Chwilę zajęło jej znalezienie szafki, w której brunet chowa kapsułki do ekspresu, a wielką satysfakcję odczuła po odkryciu faktu, że uzupełnił braki w herbacianym asortymencie. Nucąc radiowy hit, zalała torebkę suszonych liści wrzątkiem.
Uwagę różowowłosej przykuła mała, żółta karteczka przyklejona do drzwi lodówki. Schludne pismo, tworzyło...listę zakupów. Zawierała między innymi ciasto czekoladowe, lody, whiskey i czerwone wino.
Sakura zaśmiała się pod nosem, słodząc napar. Kto by pomyślał, że wielki Imperator, Pan kwadratu, Uchiha Sasuke robi listy zakupów. Głupia, myślałam, że ma od tego ludzi. 
Nudził ją pieknie, choć chłodno urządzony apartament. Korciło ją, żeby pomyszkować w pałacu wro- sprzymierzeńca! W końcu, doszło do tego, że niegdysiejszy wróg to przyjaciel. Jej młodsza wersja prawdopodobnie teraz tarzałaby się po podłodze ze śmiechu. Potrząsnęła głową, odrzucając tę wizję. I w tej chwili postanowiła - przeszuka zakamarki, które zostały jej zabronione, a co! Szpieg Haruno wkracza do akcji!
Zaczęła więc od otworzenia wszystkich drzwi w mieszkaniu. Kiedy natrafiła w końcu na te zakluczone, uśmiechnęła się szatańsko. Dzięki znajomościom z Temari potrafiła otworzyć każdy zamek, co niekoniecznie szło w parze z prawem i sprawiedliwością.
Niczym McGywer wygięła spinkę biurową i zabrała się do pracy.
Jednakże, drzwi Uchihy były dużo odporniejsze na jej zwinne palce i kawałek metalu niż te, które ona sama miała w mieszkaniu, więc zajęło jej to chwilę dłużej niż sądziła. Ale w końcu i one odpuściły, otwierając się przed zadowoloną z siebie Sakurą.
Na początku przejrzała to, co jest na wierzchu - znalazła poznaczony iksami kalendarz, zatemperowane ołówki, zapewne diabelskie drogie pióro wieczne i ciężkie długopisy, oraz świeżą ryzę papieru. Dodatkowo piękny regał wypełniony obitymi skórą książkami, zdjęcie przedstawiające jego i Itachiego oraz smętną paprotkę.
Niezadowolona z wyników przeszukania postanowiła sięgnąć głębiej. A więc przeszukała szuflady, przekartkowała kalendarz, przejrzała segregatory i wpadła na trop.

S-23-HIMAWARI-07-05.

Rozglądając się na boki, zrobiła szybko zdjęcie znalezisku, po czym odłożyła wszystko na swoje miejsce. teraz tylko pozostało jej wymyślić wiarygodną wymówkę na otwarte drzwi.


No i jest!
Dzięki lenistwu, które odpuściło w końcu(!!!)  skończyłam.
Aż sama podekscytowałam się tym zagęszczeniem akcji, dajcie znać co sadzicie :)
Buziaki,
MY.

Szablony