środa, 4 lipca 2018

Przebierał palcami po mahoniowym blacie, wspierając podbródek na dłoni. Od dłuższej chwili wpatrywał się w liczby i wykresy, lecz jego mózg nie mógł ich przetrawić. Z westchnięciem opadł na oparcie krzesła, wbijając oczy w blat.
Zastanawiał się co z jego mieszkaniem - czy pozostawienie jej tam samej sobie było błędem?
Słysząc pukanie do drzwi natychmiast wyprostował się, po czym rzucił krótkie "proszę".

Robiła się głodna, siedząc na cholernie drogiej kanapie Sasuke. Wlepiając oczy w 75 calowy telewizor, oglądając jak jej ulubiony malarz odpada w Skin Wars. Mieszkanie czarnowłosego było tak nudne i monochromatyczne jak to tylko możliwe. Zimne kolory na ścianach, podłogach i minimalizm sprawiały, że wydawało się więzieniem. Srebrną klatką pośród chmur.
Z warknięciem sięgnęła po czarny koc lezący na oparciu. Miała ogromną ochotę pomalować to pomieszczenie na ciepły kolor - brzoskwini chociażby. Pastele wszędzie, nawet trzasnęłaby różową podłogę, ot co!
Rozglądając się nie zauważyła żadnych zdjęć. An i jednego. Same niby artystyczne szkice architektury, ale nic kolorowego. Nic dziwnego, że Sasuke ciągle nie ma humoru. Ciarki przebiegły jej po plecach, na myśl o mieszkaniu tutaj samotnie. Upiorne.

- Temari, świetna robota. Możesz iść już do domu, zostało uporządkować akta, ale to zrzucimy na posterunkowego Takashi - wymruczał spod wąsa gruby komisarz.
- Zrobię to, w końcu i tak nie mam nic do roboty. - Wzruszyłą ramionami blondynka, po czym bez słowa wyszła z gabinetu.
Będąc tylko konsultantką, jej wypłata była niewielka. Szperanie w starych aktach nie było zabronione, ale też nie było jej dozwolone . To masa papierkowej roboty z załatwianiem pozwoleń, więc stwierdziła, że prokurator jednak nie będzie miał ochoty na akceptowanie kolejnego bezsensownego wniosku. Tak więc skierowała swoje kroki ku archiwum, kiwając głowa dyżurującemu akurat policjantowi.
- Cześć piękna, czego ci trzeba? - zapytał Kankurō wstając. Ten pokręcony gość chyba wyznaczył sobie za punkt honoru wydobyć z No Sabaku jej prywatny numer.
- Ostatnie akta z tego incydentu na Himawari, i wszystko co masz o Uchiha - powiedziała, przechodząc przez furtkę.
- Na Uchiha mam bardzo niewiele, kilka kal temu federalni zabrali większość, aż dziw że nie wszystko - rzucił przez ramie, znikając za regałami.
- Jak to zabrali? - Zainteresowała się Temari, podążając za nim.
- Normalnie, jakaś sprawa się rypła, a że to sami prawnicy to proces był szybki, nawet nie wiem czy został podany do publiki. Musieli wszystko ładnie zatuszować. podobno straszne bagno. Nie wiem o co chodziło, jeszcze tutaj nie pracowałem. Masz swoją Himawari i...Uchiha.
Zmarszczyła brwi, zerkając na kilka kartek dotyczących Uchihy i całe pudło dotyczące Himawari.
- Przy zwykłym zakłócaniu porządku i pobiciu jest więcej akt niż przy takim poważnym śledztwie?
- Mała, mówiłem, prawnicy, tuszowanko, federalni i koniec. Poza tym chyba najwięcej z tego wie właśnie komisarz, bo to on wtedy prowadził to śledztwo, ale nie powie ci nic.
- Dzięki Kankurō - powiedziała Temari, zabierając wszystkie udostępnione foldery.

Uporczywe burczenie w brzuchu dało znać o tym, że nadeszła pora obiadowa. Jednak czarnowłosy uparcie siedział nad dokumentami, mając w nosie jedzenie i swój głód.
Monotonnie uzupełniał rubryczki cyframi, działając na autopilocie.  Stukanie klawiszy przerwał dźwięk nadchodzącej wiadomości.
Sakura Haruno: Głodna jestem!
Syknął z poirytowaniem, przypominając sobie o obecności nowego lokatora w jego apartamencie. Przerwacając oczyma szybko napisał odpowiedź.
 Ugotuj coś sobie. W końcu jesteś kobietą.
Na reakcję Haruno nie musiał zbyt długo czekać. Niemal natychmiast dostał wiadomość pełną jadu.
Sakura Haruno: MUSISZ MI COŚ UPOLOWAĆ, bo twoja lodówka jest pusta, o niesamowity mężczyzno, samcu alfa jeden pieprzony. 
Zaśmiał się pod nosem, wrzucając telefon do szuflady, po czym wrócił do cudownego świata cyferek.

Jej brew drgała w wyrazie poirytowania. Na usta cisnęło się wiele słów, lecz jej wściekłość przerwał nadchodzący telefon.
- Spotkajmy się. Mam wieści. - Głos w słuchawce był bezpośredni i nie znoszący sprzeciwu. - Kawiarnia Spicy za pół godziny.

- Temari, ty jesteś pewna? - zapytała Sakura niepewnie, lustrując blondynkę wzrokiem.
- Absolutnie. Sama sprawdziłam, dwa razy! - odparła No Sabaku tonem "za kogo ty mnie niby masz?"
- Ale bagno. Powiedz to jeszcze raz ale wolniej, proszę.
- No więc - zaczęła Temari, sięgając po dużą americano bez cukru. - Ostatnio było jakieś zamieszanie na Himawari, tam gdzie są magazyny. Sądziliśmy, że może nas to zaprowadzić do Suigetsu, w końcu od długiego czasu szukamy na niego haka.  Świadek słyszał strzały, ogólne krzyki i znaleźliśmy faceta pobitego do nieprzytomności. Obecnie jest w śpiączce, ostro przywalił łbem o ziemię.
Rozmawialiśmy z jego lekarzem, w sumie dziwny typ ale podobno pacjent ma wielkie szanse z tego wyjść, czekają czy nic złego nie stanie się z mózgiem, jakieś tam obrzęki i tak dalej.
- Czyli utrzymują go w śpiączce farmakologicznej - mruknęła bardziej do siebie, niż do kompana Sakura.
- Dokładnie. Dodatkowo  sprawdziłam dla ciebie wszystko co znalazłam o rodzince Uchiha. I zgadnij co. kilka lat temu było jakieś bagno, federalni pozabierali większość akt sprawy, ale dowiedziałam się, że twój czarnulek, Sasuke miał zeznawać w sądzie, ale w ostatniej chwili odmówił składania zeznań!


Buziole kochani ;)

Szablony